niedziela, 30 lipca 2017

Nad stawem.

Nie znam nazwy tej rośliny (może ktoś podpowie...?), ale prawie osiągnęłam zamierzony efekt - zieleń z czarnym tłem. "Obiekt" obserwowany był już kilka dni i niecierpliwie czekał na "utrwalenie".






6 komentarzy:

  1. To wygląda jak strzępiasta sałata na łodydze :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomyslalam o kapuscie. Tez na lodydze. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że humor Wam dopisuje!
    :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie tak średnio, ale co poradzisz?

    OdpowiedzUsuń
  5. Co się dzieje Jaśka, czemu taki zastój na blogu? Przecież już po żniwach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,po żniwach. Ale jakoś nie mogę się zebrać chociaż "pstryków" mam sporo. Postaram się wkrótce nadrobić ten zastój.
      Niedługo urlop!!!!

      Usuń

Dziękuję za obejrzenie moich "wypocin"
i dziękuję za pozostawienie śladu obecności w formie komentarza.