piątek, 24 marca 2017

2 w 1.

Jadąc autem o zachodzie słońca trzeba mieć na uwadze, że może zaskoczyć nieodparta chęć uwiecznienia (...?!) widoku.
Godzina tuż przed 19 dnia dzisiejszego.





Uwagi co do zdjęć to fakt, że sprzęt jest niedoskonały, fotograf też niedoskonały i ...
A może 2 w 1...?

poniedziałek, 13 marca 2017

Tu wpada do Kamionki.

I wpada Mahomet (żeby nie było,że nazwą kogokolwiek prześladuję!!!).
O Mahomecie już było (klik)
I pokazane tu już było, ale w prawdziwej zimie (klik)
I z innej strony (klik)
Siemiatycze z lotu ptaka ;) (klik)  - 7 zdjęcie pokazuje zbiornik wodny i niedokończoną budowę.



W poście o Mahomecie ten most był widoczny w dali.
Teraz z tego mostu patrzę w dal pod prąd Mahometa.


Sztuczny zbiornik wodny  tzw. zalew, a tuż nad nim niedokończona budowa, która już kilka (lub kilkanaście) lat marnieje Hotel Marwil (klik)












Stąd rozpoczął się spacer... i tam wracamy.







I jeszcze raz most znad Mahometa .













Tam daleko jest jeszcze lód i kra.



Spacer uważam za udany ;)

poniedziałek, 20 lutego 2017

Poprowadził mnie pies i odrobina historii 3 hektarów mojej wsi.

Od 31 stycznia mam nowego domownika. W ramach  poznania się spacerujemy po najbliższej okolicy. Posesja jest na sprzedaż, a my sprawdzamy czy wszystko w porządku.Zdjęcia z dnia 5 luty 2017.



 W południowo-wschodnim rogu posesji jest dość nowe bocianie gniazdo. Tu pokazane było-klik.
I ławka na której można siedzieć i obserwować bocianie igraszki.




Skład opału(powyżej) i taras(poniżej).






Stare bocianie gniazdo. Obecnie używane jako sypialnia bocianich rodziców.



Garaż i to co widzi kierowca wyjeżdżający z garażu. Sosny różnej wielkości.





Pies jest wyraźnie znudzony. Historia wsi kompletnie go nie interesuje ;).
Na zdjęciu widoczny jest dom wybudowany w 2004-2005 roku. Dokładnie nie pamiętam,ale wiem, że w zimie 2006 roku "koczował" w nim już jeden mieszkaniec. Dom okoliczni nazywają dworkiem i wg mnie zasługuje na to miano. Ale po kolei...

W latach powojennych na działce pobudowana była obora. Wszystko funkcjonowało jako SKR, a w oborze hodowano  świnie. W latach osiemdziesiątych gmina odcięła po kawałku każdej działki leśnej na konto działki skr-owskiej. Granica lasu jest dobrze widoczna na mapce. Właściciele działek do dziś czują się okradzeni przez gminę. A hodowli świń wciąż krążą historie powtarzane z ust do ust.  Jednak nie będę ich powtarzać, bo komunistyczne podejście do dóbr wspólnych jest powszechnie znane i chluby nie przynosi. W obecnym garażu był magazyn/skład naczyń kuchennych. Można było za przysłowiowe grosze kupić talerze, miski, garnki, konewki, słoiki, pokrywki itp.
W roku 1992 (akurat zamieszkałam w tej wsi) wszystko stało już puste. Za kilka lat rozpoczęła się rozbiórka obory na zlecenie nowego właściciela działki. Właściciel nabył działkę od gminy. Wybudowano dworek i wyremontowano magazyn, który przeznaczono na garaż. Na posadzkach obory postawiono skład opału i taras. Mieszkańcy dworku "wtopili się" w społeczność wsi, ale na krótko, bo po perypetiach rodzinnych wyprowadzili się i posesję wystawiono na sprzedaż.


Tuż po wyjściu z posesji widoczne są krzyże wioskowe. Tak wszyscy je nazywają, więc ja nie będę szukać jakiegoś specjalnego nazewnictwa. Do takiego krzyża wyprowadza się ciało nieboszczyka i odprawia modły. Teraz są dwa krzyże, bo zarządzający funduszami sołeckimi zadecydowali je wymienić. Czyli stary zamienić na nowy. Nie chcąc mieć problemu (co zrobić ze starym krzyżem)  grupa mieszkańców  postanowiła, że będą dwa krzyże.



Tłumaczenie napisu:Chroń Boże ludzi twych od głodu, ognia, miecza i choroby.




Jeszcze inne miejsce wskazujące, że historia PPR i tu zostawiła ślady.
Znów prowadzi pies ;)
11.02.2017.







Pomnik jest tuż przy starym bocianim gnieździe i tuż przy dworku. Naprzeciw jest stary krzyż.




Okolica zza mostu też ma swoje historie.  Tu opisałam-klik.
 


 I tak to dzięki psu historia jest sfotografowana i opisana.

Okolica dworku jesienią-klik.