niedziela, 25 lutego 2018

Białowieża w maju # Kościół i Polana żubrów

W końcu upragniona wieża! I to nie o to chodzi, że chciałabym ją "zdobyć", ale tam umówiłam się z kolegą. Wieża Kościoła św. Teresy od Dzieciątka Jezus była moim punktem odnośnym w czasie wędrówki po Białowieży. Postanowienie-oglądamy!
Kościół, którego budowa rozpoczęta była w 1927 jest już nadszarpnięty zębem czasu. Przydałaby się mu mała renowacja.
Kościół (klik) warto obejrzeć wewnątrz ze względu na nietypowe ołtarze i konfesjonały wykonane z pni i konarów drzew.












Po dość szybkim spacerze trwającym ok 2-3 godziny miło było oglądać  domy drewniane Białowieży siedząc w klimatyzowanym aucie. Ochota na uwiecznianie drewnianych domów Białowieży odeszła lub została odłożona na inną wizytę w Białowieży.



Polana żubrów. Miejsce, gdzie można je obserwować, gdy wychodzą z puszy na popas. Niestety żubr w upał został w puszczy, a my prowadziliśmy dywagacje na temat wycinki świerków w puszczy. Czy puszcza da radę w walce z kornikiem drukarzem? Czy za kilka lub kilkanaście lat będzie cmentarzyskiem leśnym? I kto ma rację? Ekolodzy czy leśnicy? A może racja jest pośrodku...?








O korniku w puszczy (klik)

czwartek, 22 lutego 2018

Pomiędzy...?

Tak to jest jak człowiek musi stać i czekać... Rozgląda się mieląc coś w kieszeni kurtki. I nagle wyjmuje aparat i robi zdjęcie!
Rzuca się w oczy, nieprawdaż?
Pomiędzy ... czym lub kim ...?




wtorek, 20 lutego 2018

Białowieża w maju # Podolany i spacer Mostową w kierunku ul Waszkiewicza.

Pochylone płoty, pochylone budynki to jakby wizytówka drewnianej Białowieży. Widoki jakby ze skansenu (a jest w Białowieży!) są jednak widokami z ulic tej uroczej wsi. Wieś jakby zatrzymana w czasie sprzed wielu, wielu lat.  Lubię oglądać takie żywe obrazki i zastanawiać się dlaczego pędząc za nowoczesnością z sentymentem patrzymy na to jak to dawnej bywało...




Omszałe płoty kontrastują z belami siana ( w moim mniemaniu). A i siano to chyba niezbyt potrzebne, bo zarosło trawą...









Ul. Mostowa




Wieża kościoła (dopatrzyłam przez obiektyw, że to jest kościół) jest punktem odnośnym i umówionym miejscem spotkania.










I znów drewniana zabudowa. Zaniedbana i opuszczona najczęściej...






Domostwo wygląda na "niczyje". Postanawiam tam zajrzeć i jednocześnie odetchnąć w cieniu, bowiem szybki marsz w upał męczy.

















I już ul. Waszkiewicza i blisko wieża!





C.D.N